Mekka narkomanów

Mekka narkomanów

Kokaina jest jednym z najpopularniejszych narkotyków na świecie. Ameryka Południowa jest jego głównym producentem i największym beneficjentem. Boliwia jest teraz wschodzącą gwiazdą jeśli chodzi o produkcję tego białego proszku.

Boliwijski Tony Montana
Villa Tunari, to rajska kilkotysięczna miejscowość otoczona bujną i tropikalną roślinnością w samym sercu Boliwii. Zewsząd można natknąć się na egzotyczne zwierzęta typu małpy, pumę, czy jaguara. Animuszu dodaje fakt, że brama wjazdowa do miasteczka przypomina tę z filmu Park Jurajski. W miejscowości znajduje się niewielka komuna założona przez ludzi, którzy nie godzą się z aktualnym systemem i panującym porządkiem społecznym – miejsce zasłynęło jako prężny ośrodek ruchu hippisowskiego i szeroko rozumianej kultury alternatywnej. Wjeżdżam do Santa Cruz de la Sierra, największego miasta w Boliwii, owianego złą sławą ze względu na aktywną działalność przemytników. Mijam niezliczoną ilość hektarów byłej posiadłości Roberto Suáreza Gómeza, nazywanego „królem kokainy”. Był największym handlarzem narkotyków XX wieku w Boliwii, grał główną rolę w rozwoju handlu kokainą w swoim kraju. Jego postać wykorzystano w kulturze popularnej jako inspirację do charakteru Alejandro Sosy, dilera narkotyków, który dostarcza leki do Tony Montany w filmie Człowiek z blizną. W połowie lat siedemdziesiątych rozpoczęła się jego relacja z szefem kartelu Kolumbii Pablo Escobarem, a następnie zaczął rekrutować plantatorów koki dla własnej firmy „The Corporation”. W 1980 roku sfinansował jeden z najgłośniejszych zamachów w historii tego państwa. Jego kuzyn Luis Arce Gomez służył jako Minister Spraw Wewnętrznych i rozkazał zamordować wielu związkowców i boliwijskich intelektualistów, w tym Marcelo Quiroga Santa Cruz. W 1988 roku został skazany na 15 lat w słynnym więzieniu w San Pedro (La Paz) za handel narkotykami, ale został wydany w 1996 roku, w czasie rządów Sancheza de Lozada. Zmarł cztery lata później na atak serca w mieście Santa Cruz.

Mamusia i tatuś też przypalają
Administracyjna stolica Boliwii La Paz, calle Figueroa. Zona roja, czyli po naszemu dzielnica czerwonych latarni. Grupa dilerów rozdająca małe karteczki z informacją o towarze lub ewentualnie z lokalizacją na burdel. Wśród nich wszystkie możliwe typy – naćpani, brudni, czy Hiszpanka z Malagi. Piecze nad całą grupą trzyma kobieta w średnim wieku. Przy tuszy. – Kochany, a ty masz „papier”? – Pyta mnie Hiszpanka, z którą miałem okazję zamienić kilka słów już wcześniej. Odpowiadam twierdząco, w rzeczywistości nie mając bladego pojęcia o co mnie pyta.
– To uważaj, bo tutaj często czają się cywilni, mogą cię przeszukać. Ja tylko informuję. – Instruuje mnie Andaluzyjka. Wybija późna godzina – ruch na ulicy zelżał, grupa ze sreberkami i białym proszkiem rozprasza się po avenida America.

*

Avenida Santa Cruz, znajduje się tam jedna z głównych atrakcji turystycznych miasta, czyli „bazar czarownic”. Spragnieni egzotyki turyści odnajdą tutaj eliksiry młodości, naturalne afrodyzjaki czy spreparowane fragmenty zwierząt. Niektóre oferty ulicznych sprzedawców mogą wręcz przyprawić o mdłości. Podczas rozmowy ze sprzedawcami rożnych rękodzieł, moją uwagę zwraca młoda para, zupełnie niepasująca do tego folklorystycznego pejzażu – on przystojny, ubrany w najlepszy krój garnituru – wszystko idealnie leży na nienagannej sylwetce, ona niezwykle zmysłowa, nosi powabną kremową suknię i zwraca sobą uwagę męskiej publiczności, pośrodku mała córeczka trzymająca swoich rodziców za rękę. Nagle ojciec odchodzi w cień wraz z jednym z kupców. Przypala swoje, wraca z ostatkiem narkotyku, częstuje kobietę. Wszystkiemu przygląda się kilkuletnie dziecko.

Transwestyta następny w kolejce
Na granicy boliwijsko-brazylijskiej w Puerto Quijarro przy jednym z barów do wspólnej zabawy zaprasza roztańczona grupa ludzi. Nie przyłączam się do tańca, a jedynie spoczywam na jednym z krzeseł – częstują wodą, piwem, lodem. Grupę stanowią: opasła kobieta wraz ze swoją 8-letnia córką, transwestyta, następnie kobieta około 40 lat, dwóch mężczyzn – jeden z nich to właściciel baru. Wszyscy prócz kobiety z córką nieźle wcięci. Zmieniamy miejscówkę na inny bar, w tle – niczym w dyskotece – zaczynają migotać światła. Rozsiadamy się na zewnątrz. Toczą się dyskusje narcotraficantes, kobieta przy tuszy dzieli pieniędzmi, wyjmuje banknoty bez opamiętania. Leci kolejna seria piw. Nagle do ucha wyszeptuje mi 40-latka. – Oni są złymi ludźmi, to przemytnicy kokainy.
Szybko się jednak orientuję, że ona także siedzi w tym wszystkim po uszy.
Poznaję innego mężczyznę. – A ty czym się trudnisz, jaki jest twój zawód? – Dopytuję.
– Nie mam zawodu. Jestem… negocjatorem. – Odpowiada mężczyzna.
Mężczyzna jest przepasany w charakterystyczną saszetkę wokół tułowia. Maja swojego vana, który zawsze czeka w gotowości. Czterdziestolatka po chwili dodaje, wskazując na transwestytę. – Teraz jej kolej, zaraz będzie jechać.
Mężczyzna przecież jest zalany w trupa – myślę. Po chwili jednak rzeczywiście znika bez śladu.

Spóźniona policja
Dzień później w Puerto Quijarro. Granicę przekracza się na dwa sposoby: pieszo – opcja niezwykle kosztowna w czas – i pojazdem, tę formę preferują przemytnicy. Granicę jednak okupuje specjalistyczna grupa federalnych to uzbrojona po zęby policja mająca na celu zwalczanie grup przestępczych. Sprawdzają każdy podejrzany transport. Czynią, to jednak dopiero w trzeciej godzinie przekraczania przeze mnie granicy. Wraz z parą młodych Kolumbijczyków śmiejemy się, że ci co mieli już się przedostać, dawno to zrobili. Narkotykowa karuzela kręci się na dobre. W Peru tylko w 2010 roku wyprodukowano 325 ton kokainy, w Kolumbii 270 ton. Ponadto od 2006 do 2010 roku teren pod uprawę kokainy w Peru wzrósł aż o 35 proc. obejmując obszar 61 200 hektarów. To dwa razy więcej niż w Boliwii – trzeciego światowego producenta kokainy. Pomimo że największy w historii baron narkotykowy Pablo Escobar wraz ze swoją szajką przemytników został spacyfikowany, to problem w Ameryce Łacińskiej wciąż istnieje, co nierzadko odstrasza turystów przed wyjazdem do kontynentu odkrytego przez Krzysztofa Kolumba.

Źródło:
http://wiadomosci.onet.pl/…/peru-swiatowym-liderem-w-…/wx0vj

http://bunkrowniema.pl/kolumbia-kokaina-ameryce-poludniowej/

Zdjęcie:
InSight Crime

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *